Swędzą mnie ząbki...

... a meble cierpią
18-02-2009

Na pomysł sam nie wpadłem... Podsłuchałem kiedyś, jak mój Pan mówił, że rozmawiał z koleżanką w pracy, która ma buldożerkę francuską, która podgryza jej meble. Przedni pomysł - pomyślałem. W sumie patyczkiem na spacerze nigdy nie pogardziłem, gałązki są też niczego sobie. A co mi tam.. no i się zaczeło.

Pan z Panią zaczeli wydawać z siebie dziwne (nawet jak na ludzi) nieartykułowane dzwięki. Było tupanie, skakanie, machanie rękami, potem gdzieś poszli i wrócili do domu z wieeeelką kością i drewnianą aportówką. No i muszę przyznać, że i jedno i drugie bardzo mi posmakowało. Kość zniknęła w kilka minut, a aportówkę już miesiąc męczę i zmęczyc nie mogę. Tylko wióry lecą i Pani ma trochę przez to niewyraźną minę. Bo odkurzać musi prawie co dzień.

           
         

Tworzenie stron WWW