Pierwsze zabawy i nauki

Bawiąc można się uczyć...
5-08-2008

Ostatnio opiekunowie zaczęli w trakcie zabawy troszkę mnie uczyć. Umiem już siadać, dawać łapę, jedną, potem drugą oraz czekać. Jeść mogę zacząć dopiero, jak usłyszę komendę "Miska". Jak tego dokonali? Proste! Wołają mnie, wydają komendę i kilkakrotnie ją powtarzając delikatnie pokazują, o co chodzi. Za każdym razem, jak mi się uda zrobić coś poprawnie, dają mi smakołyk, niezależnie czy zrobię coś sam, czy z ich pomocą. Robią to w różnych miejscach, żebym wiedział, że nie chodzi o rytuał przed posiłkowy, a o naukę.

Dając ciasteczko, prawią mi komplementy: "Dobry pies", "Mądry pies", "Grzeczny pies" itp. Dzięki temu kojarzę już, że jak Pani mówi do mnie "dobry pies", to znaczy, że zrobiłem coś dobrze i strasznie się cieszę. No i ciastko już mi nie potrzebne :)

Ale, ale... Proszę nie zapominać, że jestem bokserem i czasem bywam bardzo uparty. Więc niekiedy bez smakołyka się nie obejdzie :P

       

Oprócz miłych przeżyć, mam też kilka mniej fajnych. Zwłaszcza, jak Pan czy Pani mówią "Fee", a jak już to krzykną, to lepiej uciekać. Zresztą kilka razy już po tyłku gazetą wyłapałem. No ale cóż, należało się. Za każdym razem, jak robię coś źle - obgryzam meble, próbuję wejść na stół czy sofę, coś niszczę - Pan i Pani krzyczą "Fee" i robią przy tym dużo hałasu: klaszczą, tupią, uderzają gazetą w podłogę. Wtedy wiem, że mam przestać.

Uczę się też, że nie ma nic za darmo. Zanim dostanę miskę z żarciem, muszę wykonać serię poleceń. Potem dostaję miskę i słyszę komplementy. Ależ jestem wtedy szczęśliwy...

Ja opiekunów też czegoś nauczyłem. Otóż jak robię się nieznośny - to zamiast na mnie krzyczeć, trzeba mnie zająć czymś innym. Czasem wystarcza, że dostanę miśka do gryzienia i już sobie odpuszczam złe zachowanie (nie zawsze działa).



A propos miśka. Pochwalę się Wam jeszcze, jakie mam zabawki. Pan i Pani dbają, żebym miał ich pod dostatkiem. Lepiej przecież, żebym pogryzł starą lalkę, niż nowe meble. Wiec jak dotąd dali mi:
  • gumową piłkę - moja druga zabawka, ale niechętnie się nią bawię,
  • gumowa gazeta - bawię się nią czasem, ale nie za często,
  • piłka - pluszak,
  • lalka "Marylka" - była pamiątka mojej Pani, sam ją wynalazłem, zdobyłem i rozszarpuję po kawałku,
  • pluszowy królik - czasem biegam z nim w pysku, goniąc króliczka,
  • mały pingwinek,
  • pluszowy kotek - mój ulubiony, zwłaszcza jak jest na gumce,
  • żyrafa "Daniel" - moja pierwsza i najulubieńsza zabawka :)
  • pusta plastikowa butelka po 1,5l napoju (zakręcona) - UWIELBIAM! Ganiam z nią po całym pokoju i robi tyyyle hałasu, że sąsiedzi to już pewnie dawno mnie wyklnęli,
  • sztuczna kość - do czyszczenia ząbków, jeszcze nie potrafię jej rozgryźć i czasem strasznie mnie to irytuje...

Drobna rada na koniec,jeśli masz pieska, który cierpi na nadmiar energii. Zaczep do głowy jednej z jego ulubionych maskotek, gumkę - taką 2-3m. Następnie możesz sobie usiąść w sofie lub fotelu i przywiązać gumkę o oparcie. Piesek będzie starał się wyszarpać maskotkę, naciągnie gumkę. A jak się trochę zmęczy, albo przez nieuwagę wypuści maskotkę z zębów, to ta mu "ucieknie". Na bank znowu rzuci się za nią.

           

Tworzenie stron WWW