Mój nowy przyjaciel

Woody
01-03-2009

Moi opiekunowie poznali opiekunów 7 miesięcznego boksera Woodego - Kamilę i Tomka, poprzez moją nową, najlepszą Panią weterynarz - Asię. Pani doktor wymieniła numery telefonów Pani mojej i Woodego. Skontaktowały się ze sobą i umówiły na łąkach za giełdą. Oczywiście o wszystkim, jak zawsze, dowiedziałem się ostatni.

Pewnej niedzieli, jak gdyby nigdy nic, moi Państwo poszli ze mną na spacer. Nie zdziwiło mnie jak skierowali swoje kroki w stronę samochodu, bo przecież czasem zabierają mnie na przejażdżkę - choćby do owczarka Bajera. Zdzwiiło mnie jednak, że pojechaliśmy zupełnie w inną stronę. Jedne światła, drugie, trzecie - no ileż można.. Zacząłem się lekko niecierpliwić. Żeby nie było, swój dyskomfort od razu okazałem opiekunom poprzez wiercenie się i popiskiwanie - równocześnie!

W końcu dojechaliśmy. Wyszedłem z samochodu i grzecznie przy nodze Pana przemaszerowałem przez teren parkingu przylegającego do giełdy. Później Pan dał mi troszkę luzu. Zacząłem więc biegać sobie swobodnie, obwąchiwać wszystko, co się tylko dało. W pewnym momencie stanąłem jak wryty - zauważyłem Go. To był instynkt... Z miejsca jak stałem, padłem na ziemię. Może mnie nie zauważył - pomyślałem. Uniosłem lekko głowę i o dziwo nikogo tam nie było. Wytężyłem wzrok i zobaczyłem wpatrzone we mnie, wytrzeszczone oczy, równie zaskoczonego Woodego. No on chyba sobie jaja robi! Przedrzeźniac się będzie... też leży na ziemi... W międzyczasie Pan odpiął mi smycz, więc zebrałem się na odwagę i ruszyłem w jego kierunku.

Później była już tylko zabawa. Nasi Państwo szli sobie spokojnie spacerkiem po łąkach - rozmawiając (głównie o psach). Co do nas.... popatrzcie sami.

           
           
           
       

Kolejne spotkanie
15-03-2009

           
           
           
           

Tworzenie stron WWW