Długa droga do domu...

Przeprowadzka
1-08-2008

Nastąpiło to dokładnie 22 lipca 2008r. Przyjechali po mnie późnym wieczorem. Dopiero po czasie dowiedziałem się, że miało to nastąpić dopiero za kilka dni... Już tłumaczę. Otóż znaleźli mnie przez internet i od razu wiedzieli, że będę ich! Nie chcieli żadnego innego. W planach jednak mieli jeszcze wczasy. Zadzwonili do moich pierwszych opiekunów z prośbą o to, żeby mnie dla nich przetrzymali, odpowiedź była negatywna. Po chwili zastanowienia podjęli decyzję, że jestem wart rezygnacji z wczasów i jeszcze tego samego dnia po mnie przyjechali.

           

Na pożegnanie dostałem miskę jedzonka i kiedy już załatwiłem swoje potrzeby po jedzeniu, a Pan i Pani wysłuchali cennych porad, wsiadłem do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Niestety niewiele z niej pamiętam, ponieważ całą przespałem.

           

Na miejscu czekała na mnie niespodzianka. Pan, ze starego kartonu po monitorze, przygotował dla mnie legowisko, a Pani wyłożyła je pościelą. Tej nocy jednak nie było mi dane pospać, zresztą nie tylko mi. Całą noc piszczałem, wyłem i płakałem. Niewiele pomogło, że Państwo zanieśli mnie z kartonem do ich sypialni. Co chwilę wypełzałem z legowiska i wołałem, tak długo, aż któreś się nie obudziło i nie dało mi ręki do wąchania i polizania. Dopiero wtedy przysypiałem. Zresztą, kolejne noce miały być podobne...

           


Tworzenie stron WWW