Żadne ze mnie wędkarz..

.. a mam robaczki.
09-12-2008

To nie był miły rozdział mojego życia. Wszystko zaczęło się od "rzadkiej kupki", którą robiłem przez kilka dni z rzędu. Na początku dało się to jakoś wytłumaczyć: że zjadłem coś nieświeżego na dworze. Czasem zjadam z ziemi różne cuda. Nie uwierzycie co ludzie potrafią wyrzucić. No ale kilka dni? To już niepokojące. Apogeum było w chwili, kiedy w kupce pojawiła się krew. Pani natychmiast zabrała mnie do weterynarza. Tam dostałem serię zastrzyków. Łącznie, na przestrzeni kilku dni, dostałem ich z osiem. No i oczywiście tabletki. Na początku nie chciałem ich jeść, ale Pani mnie już dobrze zna i wie jak mnie podejść. Namoczyła je w miodzie no i nie miałem wyjścia :)

Poprawa nastąpiła bardzo szybko. Niestety, po dwóch tygodniach problem powrócił.

           
Ponieważ obecny weterynarz nie wpisał nic w książeczce zdrowia, a mi się nie poprawiło, moi Państwo zabrali mnie do innego. Dla konsumacji, konsupacji, konsu... dla drugiej opinii.

Pani doktor była bardzo miła. Szybko zebrała symptomy: krew w rzadkiej kupce, a mimo to byłem bardzo energiczny i chętny do zabawy, nie straciłem apetytu, nie wymiotowałem i nic mnie nie bolało jak naciskali na brzuszek. Zdała jeszcze pytanie, czy nie miałem kontaktu z królikami lub kurczakami. Na nieszczęście, tam gdzie jeżdżę pobiegać z Bajerem, biegają też kury. One robią kupki, no a ja musiałem taką niechcący polizać. No i się wyjaśniło. Czas wyklucia robaczków, to ok. dwa tygodnie, czyli wtedy, gdy problem powrócił.

   
Dostałem zastrzyki i tabletki, a także ludzkie leki. Oczywiście dawkowanie dostosowane do mojej wagi. Poprawa nastąpiła na drugi dzień i do dziś problemów nie ma. No ale ile przy tym nerwów było - wiedzą tylko moi Państwo.


Tworzenie stron WWW