Ojj jak swędzi

Uczulenie
19-10-2008

To nie są miłe wspomnienia, choć zaczęło się bardzo przyjemnie - od kojca. Tak, tak. Dostałem nowy kojec. Co prawda nie był dosłownie nowy. Jego poprzedni właściciel odszedł z tego świata, ciesząc się nim zaledwie przez trzy dni, wiec przyjmijmy, że był nowy. Poza tym darowanemu koniowi.. ee kojcowi ... zresztą sami wiecie.

Na początku nie wiedziałem, z czym to się w ogóle je i to dosłownie. Pierwszą myślą, jaka mnie naszła, jak zobaczyłem legowisko, było: jak tu je najszybciej poszarpać. Nim Państwo zdążyli zareagować, odgryzłem dwa rzepy, które trzymały materacyk.

Zanim przejdę do rzeczy, muszę wspomnieć o jeszcze jednym incydencie. Dwa dni temu, przekonałem się, że nie każdy pies merdający ogonkiem, musi być przyjacielem. Wszystko zaczęło się na spacerku z moją Panią. Pod sam jego koniec, podbiegł do mnie wesoły kundelek. Obwąchaliśmy się, poobchodziliśmy dookoła i nagle, nie z tego ni z owego capnął mnie w udo. Pani się trochę zdenerwowała i pokrzyczała na właściciela kundelka. Myślałem, że mi uszy zwiędną :)

Cała historia zaczęła w niedzielę rano. Na porannym spacerku Pani zobaczyła na moim grzbiecie plamkę. W pierwszym momencie pomyślała, że pewnie gdzieś w trakcie zabawy nabiłem sobie guza. Jednak kilka godzin później bąbli były już dziesiątki.

           
       
Moi Państwo zareagowali błyskawicznie. Na początku ustalili, jaka choroba daje podobne objawy (niech żyje Google). Padło, że najprawdopodobniej jest to uczulenie. Kolejnym krokiem było ustalenie potencjalnych przyczyn mogących je wywołać tj. przeanalizowali, co w ciągu ostatnich kilku dni zmieniło się w moim środowisko. Padło na: świńskie ucho, kość przysmak z kruszonych kości krowich, ugryzienie przez tego złośliwego kundla i kojec. Następnie usunęli wszystkie czynniki, które usunąć się dało.

Na tym etapie najbardziej prawdopodobny był kojec. Z miejsca poleciał do pralki i zaliczył trzy prania w temperaturze powyżej 70 stopni. Dwa z proszkiem, trzecie bez. Ja natomiast poleciałem do wanny i zaliczyłem podwójną kąpiel z szamponem. Swoją droga nawet mi się to spodobało :)

Na drugi dzień, plamek praktycznie już nie było, a ja spokojnie mogłem położyć się spać z moim Puszkiem.
           



Tworzenie stron WWW