Rosnę na wiosnę, eee lato

Drugi miesiąc życia za mną
11-08-2008

Dziś mijają dwa miesiące odkąd jestem na tym świecie i trzy tygodnie jak mieszkam z moimi nowymi właścicielami. Sporo się przez ten czas zmieniło. Wiele nowych wrażeń, przeżyć, doświadczeń. Powoli zaczynam poznawać otaczający mnie świat. Na dwór jeszcze nie wychodzę... ale o tym już wiesz.

Zacznę od tego, jak się zmieniłem. Otóż (niespodzianka!) urosłem i przytyłem :)
Dziś Pani mnie ważyła i okazało się, że przybyło mi dwa kilo. Teraz ważę 5,5kg żywej wagi! Zaczynam się zmieniać. Do niedawna rosłem w miarę proporcjonalnie, jednak od jakiegoś czasu wyraźnie widać, że nogi rosną mi jakby szybciej. Mogę łapami sięgnąć, gdzie jeszcze nie tak dawno nie mogłem. Widać, że nie będę psem niskopodłogowym.

Pewnie ma z tym związek jedzenie jakie dostaję. Opiekunowie karmią mnie regularnie co 4 godziny. Pierwszy posiłek dostaję o 6 rano, ostatni o 22. Pani stara mi się urozmaicać menu, oprócz tego, że kupiła mi 15kg worek karmy z najwyższej pułki, to jeszcze co kilka dni gotuje dla mnie mieszanki mięsa, warzyw, ryżu i kasz. Pani podaje mi też dwa razy dziennie specjalne tabletki - ponieważ, wstyd się przyznać, potrafię zjeść swoją kupkę.

Zmieniam się również psychicznie. Nigdy nie byłem tchórzem, ale stałem się jeszcze bardziej odważny i stanowczy. Odkurzacza bałem się może przez kilka sekund, teraz nie robi na mnie żadnego wrażenia. Staram się ustalić swoje miejsce w sforze. Toczę walkę z moją Panią i Panem. Pan już mnie zdominował. Wiem, że jak krzyknie, to mam być posłuszny. Z Panią jeszcze nie do końca mam ustaloną pozycję.

Czasem zdarza się, że mam duże wahania nastrojów. Jeszcze nie doszedłem, od czego to zależy. Wygląda to tak, że czasem potrafię się sobą zająć, grzecznie pobawić z Panią, pogryźć moje zabawki. Od czasu do czasu jednak, wstępuje we mnie diabeł. Pani nazywa to "hieną". Robię się wtedy strasznie nieznośny, gryzę opiekunów po nogach, ubraniu, szczekam, warczę i jestem nie do opanowania. Czasem dopiero klaps mnie uspokaja. Na szczęście nie dzieje się tak zbyt często.

       
Poprawiłem również swoje nocne zachowanie. Do niedawna nie dawałem spać swojej Pani. Wyłem, drapałem w drzwi, szczekałem - dopóki do mnie nie wyszła. Potrafiłem tak robić co dwie - trzy godziny. Teraz jest znacznie lepiej. Nawet jak się obudzę, to się bawię sam w pokoju i dopiero około 6 budzę Panią. Nie myślcie jednak, że moje zabawy są niewinne. Co to, to nie. Niszczę, gryzę i szarpię wszystko, co wpadnie mi w zęby. Kartoniki, reklamówki, rachunki, notatki, książki, płyty CD... ba nawet listwę przypodłogową i skórzane obicie drzwi oderwałem.

Hehe, pomyślałem właśnie o takiej ironii. Państwo myśleli, że jak mnie będą mieli, to wszędzie będzie bałagan. No nie twierdzę, że go nie ma wcale, ale największy jest tam, gdzie (i tu ironia) wejść nie mogę. Czyli w sypialni opiekunów. Dlaczego? Ano dlatego, że poznosili tam wszystko, co znajdowało się w mieszkaniu do wysokości 50cm. Zwinęli dywany, schowali stojak z butami i wiele innych. I dobrze im tak - zabierają mi gryzaki, to niech sobie śpią w bajzlu.

Pierwszymi osobami, które mnie odwiedziły, w odstępie kilku dni, byli wujkowie Michał (po lewej, koniec lipca) i Tomek (początek sierpnia). Od progu przywitałem ich eksplozją radości. Nie wspominając, że ze szczęścia, aż się posikałem. Michałowi próbowałem nawet zabrać buta, ale szybko mnie zauważyli, japonka zabrali i schowali. Z oboma się bawiłem i zasnąłem im pod stopami.

       
Między jedną wizytą, a drugą, pojechałem w odwiedziny. Pojechaliśmy samochodem do mamy mojej Pani. W samochodzie szybko się zniecierpliwiłem. Dobrze, że droga była krótka. Jak można się spodziewać, tam też nie obyło się bez szkód. Moją ofiarą padła między innymi paprotka, którą zrzuciłem z kwietnika na ziemię. Zrobiłem siku, kupkę, trochę pobiegałem i zasnąłem.


Tworzenie stron WWW