Odkrywanie nowego świata...

Pierwszy dzień
1-08-2008

Pierwsza noc była koszmarem. Nie wiem tylko dla kogo większym - dla mnie, czy dla moich nowych opiekunów. Po przespanych na raty dwóch godzinach, nastał nowy dzień. Karton z sypialni został przeniesiony do pokoju gościnnego i tutaj już miał pozostać.

Moja Pani już o siódmej rano poszła do sklepu kupić mi śniadanko. Kupiła mi saszetki, puszkę i inne smakołyki. Nie miałem jeszcze swojej miseczki, więc na początku jadłem z tależyka jednorazowego. Hmm.. jadłem to nie do końca dobre określenie, bardziej trafne byłoby pożerałem :)


           

Później zacząłem zwiedzać mieszkanie. Państwo wpuścili mnie wszędzie, gdzie chciałem - poza sypialnią. Tam miałem zakaz wchodzenia, jednak ja się nie poddaje, może któregoś dnia uda mi się ich przechytrzyć. Szwędając się po mieszkaniu .. AŁUU nagle poczułem swędzenie, jejku nie wiem co to, ale swędzi i nie mogę tego wydrapać. Później dowiedziałem się, że to były pchły. Pani wzięła mnie na kolana i delikatnie wyłapała - wszystkie siedem...

           

Potem ruszyłem na moje pierwsze polowanie. Swoją zdobycz zaniosłem do legowiska. Na podobnych zabawach minął mi cały dzień. No może to nie do końca jest prawda. Najważniejsze jest jedzonko, potem siku i kupka, a że Pani po mnie posprząta, to kupale wale gdzie popadnie yo! Następnie dopiero jest zabawa i sen. Wiem, wiem - może się to wydawać mało ciekawe, ale ja jestem dopiero dwumiesięcznym szczeniaczkiem i dla mnie jest to, aż nadto ekscytujące.
Zmęczony, ale szczęśliwy - położyłem się spać...

           


Tworzenie stron WWW